2 mar 2016

O MODZIE I URODZIE 1



MAŁA HISTORIA

Nigdy nie interesowałam się historią, tak naprawdę zawsze mnie przerażała więc starałam się unikać z nią kontaktu możliwie najskuteczniej. Duża historia jest pompatyczna, brutalna, pełna polityki, wojen, nieszczęść, kontrowersyjnych bohaterów oraz epokowych wynalazków, które nawet z najszlachetniejszych pobudek do życia powołane, w efekcie chytrych manipulacji,  zwykle zaczynają nam zagrażać. Jednak duża historia stanowi, moim zdaniem, jedynie tło dla małej,  niepoważnej historii, która naturalnie wynika z ludzkich potrzeb, oczekiwań, snobizmu, narcyzmu... długo by wymieniać. Ta mała jest zdecydowanie bezpieczniejsza w użytkowaniu. Nie budzi skrajnych emocji, nie powoduje rozłamów w rodzinach, przemyka gdzieś chyłkiem,  a jednak ma wielki wpływ na naszą codzienność, choć wywiera go bez zbędnej agresji. No i jest ciekawa, naprawdę.
Zainteresowała mnie ta najlżejsza i najmniej istotna, wydawać by się mogło,  jej odmiana – moda i uroda.
Wpadła mi w ręce książka, a dokładnie jej reprint, „Przewodnik dla dam czyli rady dla płci pięknej”, wydana w 1842 r., przez warszawską drukarnię Piotra Baryckiego. Żeby nie było wątpliwości , autorem owego „dziełka”, jak nazywa je on sam,  jest mężczyzna. I ten właśnie mężczyzna doradza współczesnym mu, mało rozgarniętym przedstawicielkom płci pięknej, mężatkom bo nie mężatki mają najpewniej co innego na głowie, jak powinny dbać o swą urodę – wzruszające. Że nie wspomnę o słownictwie – urocze.
Będę cytowała bo warto, lecz uprzedzam – do porad owego eksperta raczej się nie stosujcie, nie podjadajcie też podczas lektury, zwłaszcza jeśli macie bogatą wyobraźnię. 




z PRZEDMOWY
... „Rozmyślanie o próżnościach wiodące do zaniedbania obowiązków, będące tamą do udoskonalenia umysłu, rozbiór nieprzyzwoity wszystkich części ciała, dla których ośmielają się wskazywać środki pięknienia  nie wszystkim kobietom przystoją” (to o innych „dziełach” z zakresu utrzymania urody napisanych dla kobiet przez naciągaczy i bezczelnych hochsztaplerów). „Lecz jeżeli słusznie niesiemy wzgardę dla rozpraw śmiesznych i niemoralnych, niemniej jest prawdą, że kobieta powinna czuwać nad ozdobą swej powierzchowności, nie nadwerężając wszakże majątku , nie uwłaczając cnocie i nie niszcząc zdrowia; śmiało nawet mówię, działać w tym względzie powinna, gdzie to rozsądek, czystość, pożyteczna praca są rękojmią starań podjętych w celu przypodobania się małżonkowi swemu; w celu podania dobrych zasad swej rodzinie i oszczędzania bez skąpstwa wszelkich wydatków.” (dość karkołomne aczkolwiek jednoznaczne). ..„Kobiety dzisiejszych czasów nie są wcale zalotnemi w uwłaczającym znaczeniu tego wyrazu; chcą one zapewne podobać się ale niewinnemi sposoby i w zamiarach szlachetnych; gdyż starając się o upiększenie powierzchowności oddają tym sposobem hołd świętym związkom małżeńskim..” i coś tam jeszcze o świątyniach przyozdobionych kwiatami - naiwniak.
Pomyśleć tylko, że czterdzieści lat później, w tym samym XIX wieku urodziła się cudowna Coco Chanel, która dała nam wygodne ubrania, zerwała z kapeluszy gigantyczne ozdoby (no, może te kapelusze mało przekonujące w dzisiejszej rzeczywistości) i stworzyła najpiękniejsze na świecie perfumy. Jeśli ktoś uważa, że nie najpiękniejsze trudno, musi dorosnąć – mnie udało się dorosnąć do „piątki” całkiem niedawno. Oczywiście, można jej zarzucić uzależnienie czy antysemityzm, ale któż z nas jest doskonały. Nie wspominając już, że nikt inny nie wymyślił małej czarnej.



W każdym razie, wracając do naszych baranów (dosłownie i w przenośni), w następnym odcinku z nieustającym zachwytem nadal cytować będę autora Poradnika dla dam.


c.d.n.















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz