MAŁA HISTORIA
Nigdy nie interesowałam się historią, tak naprawdę zawsze
mnie przerażała więc starałam się unikać z nią kontaktu możliwie najskuteczniej. Duża historia jest pompatyczna, brutalna, pełna polityki, wojen,
nieszczęść, kontrowersyjnych bohaterów oraz epokowych wynalazków, które nawet z
najszlachetniejszych pobudek do życia powołane, w efekcie chytrych manipulacji,
zwykle zaczynają nam zagrażać. Jednak duża historia stanowi, moim zdaniem, jedynie tło dla
małej, niepoważnej historii, która
naturalnie wynika z ludzkich potrzeb, oczekiwań, snobizmu, narcyzmu... długo by
wymieniać. Ta mała jest zdecydowanie bezpieczniejsza w użytkowaniu. Nie
budzi skrajnych emocji, nie powoduje rozłamów w rodzinach, przemyka gdzieś
chyłkiem, a jednak ma wielki wpływ na
naszą codzienność, choć wywiera go bez zbędnej agresji. No i jest ciekawa,
naprawdę.
Zainteresowała mnie ta najlżejsza i najmniej istotna,
wydawać by się mogło, jej odmiana – moda
i uroda.
Wpadła mi w ręce książka, a dokładnie jej reprint, „Przewodnik
dla dam czyli rady dla płci pięknej”, wydana w 1842 r., przez warszawską
drukarnię Piotra Baryckiego. Żeby nie było wątpliwości , autorem owego „dziełka”, jak
nazywa je on sam, jest mężczyzna. I ten właśnie mężczyzna doradza współczesnym mu, mało
rozgarniętym przedstawicielkom płci pięknej, mężatkom bo nie mężatki mają najpewniej
co innego na głowie, jak powinny dbać o swą urodę – wzruszające. Że nie wspomnę
o słownictwie – urocze.
Będę cytowała bo warto, lecz uprzedzam – do porad owego
eksperta raczej się nie stosujcie, nie podjadajcie też podczas lektury,
zwłaszcza jeśli macie bogatą wyobraźnię.
z PRZEDMOWY
... „Rozmyślanie o próżnościach
wiodące do zaniedbania obowiązków, będące tamą do udoskonalenia umysłu, rozbiór
nieprzyzwoity wszystkich części ciała, dla których ośmielają się wskazywać
środki pięknienia nie wszystkim kobietom
przystoją” (to o innych „dziełach” z zakresu utrzymania urody napisanych
dla kobiet przez naciągaczy i bezczelnych hochsztaplerów). „Lecz jeżeli słusznie
niesiemy wzgardę dla rozpraw śmiesznych i niemoralnych, niemniej jest prawdą,
że kobieta powinna czuwać nad ozdobą swej powierzchowności, nie nadwerężając
wszakże majątku , nie uwłaczając cnocie i nie niszcząc zdrowia; śmiało nawet
mówię, działać w tym względzie powinna, gdzie to rozsądek, czystość, pożyteczna
praca są rękojmią starań podjętych w celu przypodobania się małżonkowi swemu; w
celu podania dobrych zasad swej rodzinie i oszczędzania bez skąpstwa wszelkich
wydatków.” (dość karkołomne aczkolwiek jednoznaczne). ..„Kobiety
dzisiejszych czasów nie są wcale zalotnemi w uwłaczającym znaczeniu tego
wyrazu; chcą one zapewne podobać się ale niewinnemi sposoby i w zamiarach
szlachetnych; gdyż starając się o upiększenie powierzchowności oddają tym
sposobem hołd świętym związkom małżeńskim..” – i coś tam jeszcze o świątyniach przyozdobionych
kwiatami - naiwniak.
Pomyśleć tylko, że czterdzieści lat później, w tym samym XIX
wieku urodziła się cudowna Coco Chanel, która dała nam wygodne ubrania, zerwała
z kapeluszy gigantyczne ozdoby (no, może te kapelusze mało przekonujące w
dzisiejszej rzeczywistości) i stworzyła najpiękniejsze na świecie perfumy.
Jeśli ktoś uważa, że nie najpiękniejsze trudno, musi dorosnąć – mnie udało się
dorosnąć do „piątki” całkiem niedawno. Oczywiście, można jej zarzucić uzależnienie czy
antysemityzm, ale któż z nas jest doskonały. Nie wspominając już, że nikt inny nie wymyślił małej
czarnej.
W każdym razie, wracając do naszych baranów (dosłownie i w
przenośni), w następnym odcinku z nieustającym zachwytem nadal cytować będę
autora Poradnika dla dam.
c.d.n.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz