Według anegdoty,
kiedy ogłoszono konkurs na zaprojektowanie dachu katedry florenckiej architekt
Brunelleschi jako model kopuły, którą zamierzał zbudować, przedstawił jajko.
Ponoć pomysł ten został początkowo wyśmiany. W końcu jednak powierzono Brunelleschiemu budowę, a kopuła z racji swoich niebywałych rozmiarów (42 m rozpiętości) wzbudziła powszechną sensację.
Ponoć pomysł ten został początkowo wyśmiany. W końcu jednak powierzono Brunelleschiemu budowę, a kopuła z racji swoich niebywałych rozmiarów (42 m rozpiętości) wzbudziła powszechną sensację.
Ale wrócę do
moich ukochanych, najpiękniejszych na świecie jaj Fabergé.
Wiem, że ten
temat był wałkowany miliony razy jednak nie potrafię się oprzeć – te jaja są
niesamowite. Takie jak powinny być, bogate, błyszczące, prawie na pograniczu
kiczu, a jednak doskonałe.
Cudowne jest to, każde z nich kryje w sobie tajemnicę-niespodziankę. Podobno nikt, oprócz rzecz jasna twórców jaja, nie wiedział co kryje się wewnątrz, dopóki prezent nie trafił w ręce szczęściary, dla której został zrobiony. Po tym pierwszym, z kurką, o którym już pisałam zaczęły powstawać następne.
Pierwszych dziesięć zostało wykonanych na zamówienie Aleksandra III, a od 1985 roku tradycję tę kontynuował Mikołaj II. Zamawiał 2 jaja rocznie – jedno jajo wielkanocne było darem dla matki cesarza, cesarzowej Marii Fiodorowny, a drugie prezentem dla jego żony cesarzowej Aleksandry Fiodorowny.
Cudowne jest to, każde z nich kryje w sobie tajemnicę-niespodziankę. Podobno nikt, oprócz rzecz jasna twórców jaja, nie wiedział co kryje się wewnątrz, dopóki prezent nie trafił w ręce szczęściary, dla której został zrobiony. Po tym pierwszym, z kurką, o którym już pisałam zaczęły powstawać następne.
Pierwszych dziesięć zostało wykonanych na zamówienie Aleksandra III, a od 1985 roku tradycję tę kontynuował Mikołaj II. Zamawiał 2 jaja rocznie – jedno jajo wielkanocne było darem dla matki cesarza, cesarzowej Marii Fiodorowny, a drugie prezentem dla jego żony cesarzowej Aleksandry Fiodorowny.
W sumie
zamówiono dla rodziny carskiej 52 jaja (inne źródła mówią o 54 jajach).
Niektóre z
jaj uważane są za zaginione, czyli tak naprawdę nie wiadomo czy leżą gdzieś głęboko
zakopane, służą za pojemniki na igły niczego nieświadomym babuszkom, czy cieszą
oczy jakiegoś nieprzyzwoicie bogatego kolekcjonera – egoisty.
Na szczęście
nie zaginęło pierwsze jajo, które car Mikołaj II podarował w prezencie
wielkanocnym swojej żonie, cesarzowej Aleksandrze Fiodorownie w 1895 r.
A było to jajko
z pączkiem róży.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz