Zawsze mi się jajka podobały i chyba nie jestem jedyna.
„Gdyby jajko miało inną formę, życie kury byłoby potworne” pisał Julian Tuwim, najwyraźniej również na jajo nieobojętny.
Jednak pomijając kurę oraz inne ptaki i stworzenia znoszące,
którym skądinąd życzę jak najlepiej, muszę przyznać, że jajko jest zdecydowanie urocze w swej pierwotnej skromności.
którym skądinąd życzę jak najlepiej, muszę przyznać, że jajko jest zdecydowanie urocze w swej pierwotnej skromności.
Jest także dyskretne
zarówno w formie jak i kolorystyce.
W końcu, z uwagi na czyhające zewsząd niebezpieczeństwo, jako pozbawione możliwości czynnej obrony, niezdolne do ucieczki, musi się
maskować, czyli „wtopić w pejzaż „ , a co za tym idzie nie może być jakoś
zjadliwie kolorowe czy prowokujące kształtem.
Kto na to wpadł -
czyżby kura?
Za to z wydmuszką już można sobie zaszaleć, dać upust
wyobraźni, nie zważając na względy bezpieczeństwa , z czego ja na przykład,
skwapliwie korzystam.
Najsławniejsze jaja, to jaja stworzone w pracowni Petera
Carla Fabergé.
Pierwsze carskie jajo, szczególne jajo wielkanocne, dostała w prezencie małżonka cara Aleksandra III, Maria
Fiodorowna w 1884 r. Wykonane zostało ze złota pokrytego na zewnątrz białą
emalią.
Wewnątrz umieszczone było szczerozłote żółtko, a w nim ukryta była złota kurka z rubinowymi oczkami.
Kurka zawierała w sobie jeszcze jedną niespodziankę. Wewnątrz niej ukryta była miniaturowa kopia korony cesarzowej Marii, bogato ozdobiona brylantami, a w koronie zawieszone - wycięte z rubinu - malutkie jajeczko (zazdroszczę – cudowne).
Wewnątrz umieszczone było szczerozłote żółtko, a w nim ukryta była złota kurka z rubinowymi oczkami.
Kurka zawierała w sobie jeszcze jedną niespodziankę. Wewnątrz niej ukryta była miniaturowa kopia korony cesarzowej Marii, bogato ozdobiona brylantami, a w koronie zawieszone - wycięte z rubinu - malutkie jajeczko (zazdroszczę – cudowne).
Rodzina carska była tak oczarowana, że od tej pory,
regularnie zamawiano kolejne jaja i oczekiwano ich z niecierpliwością.
Wieść gminna niesie, iż nie ma dowodów na to, że
którekolwiek z jaj carskich wyszło spod rąk samego mistrza Fabergé, ale nie wiem
ile w tym prawdy.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz