8 kwi 2016

O MODZIE I URODZIE 5



pinterest.com
 
Przejdźmy więc do rozdziału IV

O ZACHOWANIU PŁCI

Żeby nie było niedomówień, w tym rozdziale autor porusza kwestię skóry nie zaś zespołu cech, który pozwala na sklasyfikowanie organizmów na męskie i żeńskie.

„Doktorzy zgadzają się i uznają że połączenie sposobów chizienicznych i starania kosmetyczne proste, mogą skutecznie zachować i upięknić płeć. 
W istocie skóra ciemna i obwisła kobiet nieporządnych samych przez się.” -  przekaz jest jasny – masz skórę ciemną i obwisłą znaczy, że nie dbasz o siebie – mężatko! Innych opcji autor, kosmetyczno-higieniczny radykał, pod uwagę nie bierze.

pinterest.com
 
Skóra niegładka gruba wieśniaczek, różni się od skóry miękkiej gładkiej, jędrnej, świeżej, u damy która ma staranie przyzwoite o siebie. 

 flickr.com

Wkrotkości opiszemy jak dojść do tego celu”
„.Na tej zasadzie trzeba się chronić tyle ile można promieni słonecznych, jako też wielkiego wiatru który osusza skórę i powoduje grubienie płci. Unikać także dymu i jeżeli trzeba w nim zostawać kilka minut, wtedy należy wytrzeć szyje i twarz czystą chustą, która stanie się zupełnie czarną.” (??!!)



fineartamerica.com
 
W dalszej części autor między wierszami przemyca informację, iż aby płeć zachować należy zaopatrzyć się (to znaczy, mężatka- dama powinna być zaopatrzona) w wiele chust różnego rodzaju, grubości, jakości, wielkości. Bez chust nie ma o czym marzyć. 
Jednak pomijając chusty, wielorazowego użytku rzecz jasna, nie jest źle ponieważ autor dziełka zaczyna dostrzegać dobroczynne działanie wody i mydła, a nawet zaleca kąpiele. 

thegraphicsfairy.com
 
Z tym, że: „..Wystrzegać się należy powietrza, po umyciu twarzy szyi i rąk.” – i tu rodzi się pytanie, czy przypadkiem mycie nie grozi uduszeniem. 
W każdym razie jak się już mężatka powyciera tymi mokrymi chustami, uchroni przed powietrzem, nie udusiwszy się w międzyczasie, powinna jak najprędzej rozpocząć żmudny proces mający na celu doprowadzenie skóry do „zdelikatnienia”. 

W tym celu powinna użyć: „..wody Aromatycznej spirytusowej, jak to; wódki tinktóry benzoe, wódki kolońskiej, mleka, Olejku migdałowego, śmietanki zmieszanej z wodą, pomady ogórkowej extraktu z poziomek, wody liljowej etc.” – zainteresowały mnie te specyfiki z migdałów, ogórków, lilii i poziomek - nie żartuję.

A więc wcieramy, nacieramy, gładzimy, wklepujemy, wmasowujemy. Potem znowu chusta namoczona w wodzie i szorujemy, szorujemy, po czym osuszamy. Bez dostępu powietrza – nie mam pojęcia jak to osiągnąć.

 geniusbeauty.com

Wreszcie : „..należy używać następnie pomady z Ogórków (patrz rozdział o kosmetykach) którą na dłoni roztałszy obiema rękami rozprowadza się po twarzy”.będzie receptura, nie mogę się doczekać – pomada z ogórków brzmi całkiem obiecująco.

Autor, co prawda uprzedza, iż zasmarowanie się pomadą z ogórków może rodzić pewne niechciane konsekwencje: „..Wszelako jeżeli ten sposób byłby nieprzyjemny i niemiłem dla osób otaczających, można na to miejsce używać Oliwy, mleka migdałowego lub zwyczajnego.”  
„Niemiłem” – wiadomo dla kogo, skoro dbająca o zachowanie płci mężatka ma tę maseczkę nałożyć przed snem. Znowu cholerny Małżonek włazi w paradę. Całe szczęście, iż jest alternatywa w postaci mleka oraz oliwy.

pinterest.com 

„..Ręce także potrzebują starania szczególnego, otrąbki z migdałów suchych albo wpłynie: używa się skorzyścią  zachowuje ich białość i miękkość; lecz rozumiem że mydło czyszczone, lekko pachnące, jest lepsze, szczególnie w zimie, gdyż czyści wszelką nieczystość szczególnie w zimie; oczyści palce z wszelkiej tłustości, która pozostaje z pomady, na rękach po czesaniu” – tak..
„..Co się tyczy paznokci, chędożą się dobrze szczoteczką, z mydłem która jest do tego użytku przeznaczona.” – bez niespodzianek

old-print.com 

Autor wspomina, iż mężatka nie zaniedbana powinna stosować  „..kroplistą kąpiel piersi, tak zwaną po francuzku (Douche)..” (przy użyciu, chusty, gąbki, miednicy i wody) jednocześnie ostrzegając nieszczęśnicę i tak już bardzo zajętą, iż „..To wszystko nie zwalnia od kąpieli.”.

pinterest.com

Mężatka zostaje pouczona, iż kąpać powinna się co najmniej raz w tygodniu , a w czasie upałów (wielkich) dwa razy na tydzień. 
Ponad to: „.. kąpiel powinna być chłodna, zostaje się w niej niemniej półtory godziny nacierając ciało. 
Umywać się trzeba mydłem toaletowem, ciastem migdałowem (interesujące), a wypuściwszy wodę z wanny, potem nacierać się chustą wygrzaną, nie tylko do sucha ale poki nie przestanie być zimno. – Powróciwszy do domu wnijść w łóżko i nacierać gąbką owiniętą w płótno”. 

pinterest.com
 
Nie wiem jak ta pani mężatka ale jestem zmęczona od samego czytania. A to tylko płeć kochani, nie zapominajmy, iż wcześniej na tapecie były zęby oraz włosy i nie wiadomo co jeszcze autor ma w zanadrzu. 
A tu trzeba o dom zadbać, dzieci urodzić, polecenia służbie wydać, bywać w towarzystwie, robótki ręczne wykonywać, talenta rozwijać, oszczędzać na wszystkim. 
Co zaś najważniejsze, dopieszczać Szanownego Małżonka oraz jego ego. 
Koszmar jakiś.

storiaefuturo.eu
 
Kilkadziesiąt lat później, w 1921 roku, Coco Chanel 
dała nam swoje nieśmiertelne "Chanel N° 5".

4 kwi 2016

JAK ZROBIĆ KOLCZYKI



te kolczyki zrobiłam ze srebra i naturalnych, białych pereł KASUMI
(muerte - dzięki za zdjęcie) 

Trzeba chcieć mieć, potem się uczyć jak zrobić, a potem zacząć robić.

Odkąd siebie pamiętam miałam srocze upodobania – uwielbiałam błyskotki. Właściwie to nic szczególnego, w przypadku małej dziewczynki z tym, że mnie z wiekiem nie przeszło.

pastsilesia.pl 
 
Pamiętacie te cudowne odpusty, a na nich stragany z przepięknymi, błyszczącymi pierścioneczkami, ze szklanymi oczkami w każdym kolorze tęczy? Przyciągały mnie jak najsilniejszy magnes. 
Rodzice przeżywali horrory z histerycznym potworem płci żeńskiej, który przy każdej możliwej okazji domagał się wrzaskliwie zakupu tandetnej błyskotki. 
Maleńka byłam ale nie zapomnę nigdy tego dreszczu radości, kiedy w końcu na moim tłustym paluszku, zakończonym brudnym zwykle paznokciem, zamigotało jakieś „złote” cudo z lśniącym oczkiem.  
Cudo niestety psuło się zwykle po około dwóch dniach. Coś wypadało, odpadało, łamało się lub wręcz gubiło w całości więc trzeba było kupić następne i tak bez końca – rodzinny koszmar.

pinterest.com

Kiedy byłam starsza, jakieś pierwsze klasy podstawówki, w mojej dzielnicy zaczął objawiać się cudowny człowiek z wózkiem pełnym szmat i butelek. Pan od wózka chodził sobie i pokrzykiwał z charakterystycznym zaśpiewem „stare szmatyyy, butelkiii”. 
Ogólnie wiadomo było, że jeżeli dostarczy mu się odpowiedni towar, można otrzymać w zamian drobne (akurat na lizaka) albo wspaniały pierścionek.
My, to znaczy moja szkolna koleżanka Beata P. oraz ja, zawsze chciałyśmy pierścionek. Bardzo chciałyśmy. Już nie pamiętam ile butelek trzeba było zorganizować żeby dostać jeden ale wiem, że kilka i, że wcale łatwo nie było. W naszych mieszkaniach butelki ani stare szmaty nie zalegały. 
Rodziców miałyśmy (cóż za pech) niepijących więc zero butelek i oszczędnych  - stare szmaty wykorzystywali na „szmaty”, niestety. 

pinterest.com

Ciężkie czasy były więc trzeba było eksplorować śmietniki i to szybko, żeby zdążyć przed chłopakami, którzy chcieli zdobyć kaskę na lizaki czy drożdżówki (chłopcy zawsze byli żarłoczni). 
Jakby było mało, pan od starych szmat był wybredny i brudnych butelek nie przyjmował, naklejki też musiały być zeskrobane. 
Trzeba więc było te zdobyczne, śmietnikowe, ubabrane wszystkim co najobrzydliwsze gdzieś umyć i oskrobać, najlepiej jakimś kawałkiem szkła  - krew się lała. 
Oczywiście nie mogłyśmy myć butelek w domu, broń Boże bo po pierwsze, matki dostałyby szału, gdybyśmy się przyznały do grzebania w śmieciach, po drugie czas gonił. Pan od szmat oraz butelek nie czekał na nikogo, przemieszczał się w swoim tempie  z miejsca na miejsce, bez żadnego ustalonego schematu. 
Co gorsza ,nawet nie można było sobie zaplanować wcześniejszego zbieractwa, gdyż w/w pan wizyty w naszej dzielnicy składał nieregularnie i bez zapowiedzi. 
Zbierać z wyprzedzeniem i gromadzić w mieszkaniach też nie mogłyśmy, bo rodzice - wiadomo. W tej trudnej sytuacji  jedynymi dostępnymi zbiornikami były kałuże, najczęściej błotniste, obficie skażone benzyną lub olejem silnikowym  - korzystałyśmy z Beatką z tego co natura miała nam do zaoferowania nie powiem, że nie. 

Co prawda, pan od starych szmat i butelek zwykle z obrzydzeniem kręcił nosem na niedomycie i niedoskrobanie, jednak pierścionki dawał – wielki człowiek.  

www.rmf24.pl

W zimie wyjeżdżałam z rodzicami do Zakopanego. Cóż za szczęście.W Zakopanem są Krupówki. 
Na Krupówkach sklepy z pamiątkami (dużo sklepów), a w sklepach pierścionki - najlepsze pamiątki z gór. 
Mój tato, kochany, kupował mnóstwo pierścionków dla mnie oraz dla krewnych czy znajomych dziewczynek, które miały bardziej rozsądnych i oszczędnych (czytaj – obrzydliwie skąpych i niewyrozumiałych) rodziców. Fakt, byłam trochę zazdrosna bo w końcu mogłabym mieć te wszystkie pierścionki dla siebie, ale mój tato taki już był, musiał obdzielić wszystkich, zwłaszcza dzieci.

I tak sobie rosłam, zmieniając pierścionki. 

Przeszłam przez Cepelie (głównie miedź), sklepy z biżuterią z wyższej półki (srebro i złoto) aż dotarłam, do galerii. 
Nie takich handlowych centrów z byle czym, ale do ekskluzywnych sklepów, w których wystawiali swoje prace artyści plastycy. 

 
te kolczyki zrobiłam z pereł KASUMI, różowych i pozłacanego srebra


 W moim mieście długo takich galerii nie było, więc jeździłam do Krakowa lub do Warszawy, od czasu do czasu, i tam nabywałam jakiś pierścionek lub kolczyki. 
Wcześniej pokątnie dałam przekłuć sobie uszy, co przypłaciłam utratą przytomności oraz koniecznością wysłuchania okolicznościowego kazania wygłoszonego przez moją mamę. Ale warto.
Problem z zakupami biżuterii zwykle polegał na braku odpowiednich funduszy zakupowych, jeśli oczywiście nie finansował mnie tatuś. 
Pewnego lata przez cały miesiąc pracowałam aby móc nabyć drogą kupna, srebrną obrożę z okrągłym wisiorem, w który „na gładko” wmontowany był onyks – geometryczna, prosta forma , w owym czasie mój ulubiony styl. 
W końcu zamarzyłam sobie, że sama będę projektowała i robiła biżuterię, wtedy będę miała ozdóbek ile dusza zapragnie. 

perły KASUMI białe, srebro oraz srebro oksydowane - też moje

Nie powiem, lekko nie było, ale zostałam jubilerem (jubilerką?) taką od srebra, bo srebro kocham najbardziej. I do tej pory, czasem coś dla siebie lub dla kogoś zrobię. Chętnie, bo lubię.

ZAGADKA

Dane: refren znanej piosenki
„Złoty pierścionek, złoty pierścionek na szczęście,
Z niebieskim oczkiem, z błękitnym niebem, na szczęście.
Złoty pierścionek kataryniarza jedyny,
Na moje szczęście, na szczęście każdej dziewczyny.”

 www.pinterest.com

Pytanie brzmi: jak nazywał się kataryniarz?

29 mar 2016

O MODZIE I URODZIE 4



 www.pinterest.com 
Z pewnymi obawami przechodzę do drugiego rozdziału dziełka.

„O ZACHOWANIU ZĘBÓW”
To fragment niespecjalnie apetyczny, delikatnie rzecz ujmując. Słownictwo, którego używa Autor jest moim zdaniem, z lekka wstrząsające, a już otrząsające obrzydzeniem, z całą pewnością jest.
Niemniej jednak dbać o zęby trzeba i tu z autorem się zgodzę chociaż metody, które proponuje mogą budzić pewne wątpliwości.

 www.plus.google.com

„..Trzeba czuwać z większem staraniem nad zachowaniem zębów, niżeli włosów ponieważ te są również ważne pod względem zdrowia i piękności; chociaż będziesz najzdrowszym, jeżeli twoje zęby nieczyste i popróchniałe, dobrze żuć nie możesz i nietrawisz. 
Za nic świeżość przyjemność rysów, ust; jeżeli zęby są obarczone nieczystym mułem, który robi wstręt widokowi i powonieniu” – ten nieczysty muł - fuj.
„Najszkodliwszym dla białości i mocy zębów jest ten zbiór mułu, które jadło zostawia przy dziąsłach, a który jest podobny do tłustości żółtawej, z którego formuje się skorupa koścista, która to żółknie, podnosi dziąsła i psuje.”„zbiór mułu”!, „tłustość żółtawa”!, „skorupa koścista”! – zero litości!

Ale jest rada, jest lekarstwo, antidotum na muł i całą resztę – JEST RATUNEK!
A oto receptura:
„PROSZEK CZYSZCZĄCY ZĘBY WYNALEZIONY PRZEZ P. CADEI de GASSICOURT” 
„Weź pół uncyi cukru miałkiego jak mąka, dwie drachmy chiny szarej w proszku, drachmę kremotartary, cztery drachmy węgla w proszku bardzo miałkim i dwanaście granów cynamonu” – proste, 
jednak: „Każde z tych ciał używane osobno mniej więcej może być szkodliwe” – czyli mniej więcej trzeba zachować ostrożność. 

W każdym razie „...najlepsze lekarstwo na zęby składa się z substancyi czyli części prostych, zwyczajnych a jeżeli jakie drogie sole w nie wchodzą to w bardzo małej ilości; obawiać się potrzeba opium, wszelkich płynów które produkują”


www.pinterest.com 
 Autor ostrzega czytelniczki przed używaniem gotowych produktów służących zachowaniu zębów. Uważa, że są przereklamowane oraz szkodliwe, zarówno dla zdrowia jak i dla portfela. 
Nie zapominajmy, iż mężatka, jakiegokolwiek posagu by nie wniosła, nie powinna nadwerężać budżetu domowego wydatkami na środki upiększające, co rzecz jasna nie zwalnia jej z obowiązku utrzymywania swojej urody w stanie nie drażniącym poczucia estetyki jej Małżonka, bo wtedy.. wiadomo co. 
Musimy wziąć pod uwagę, że proszek to nie wszystko ponieważ: „.. jeżeli jakie cząstki mięsa uwiązły między zębami, sposób czyszczenia ust jest wtedy niedostatecznem i zębodłub staje się potrzebnym.” – oczywiście, w zębach zębodłubem podłubać należy,
 „..ale podobne operacyie powinny odbywać się na osobności.” – dzięki Ci Autorze.




 www.czas.stomat.net



Niestety nie każdy potrafi zachować się kulturalnie w towarzystwie, a ponadto niektórzy ulegają odrażającym modom: „..Nieprzyjemny sposób czyszczenia zębów nastał teraz od kilku lat, osoby wyższego tonu, przybrały zwyczaj: płókanie usta przy końcu obiadu i wypuszczać wodę nieczystą z ust na talerz.” – bardzo brzydko!

Autor radzi również jak zniwelować nieprzyjemny zapach z ust: „.. co rano przed wyczesaniem się (koniecznie przed wyczesaniem!) trzeba wodę rzeczną świeżą w lecie, ciepłą w zimie, zmieszać z wodką prostą albo wodką gwajakową, kolońską lub melisową. 
W każdym razie, wodka prosta jest lepszą od Aromatycznych; którą kilkakrotnie należy wypłókać usta; następnie wziąść korzenia ślazowego, umaczać go w tejże mięszaninie i wycierać nim zęby w podłuż, ażeby zdjąć wszystek muł, który osiada około dziąseł”. – nic trudnego; woda, wóda, korzeń i szorujemy. 

No dobrze, zgoda, ci którzy mieszkali z dala od rzek czy potoczków ewentualnie mogli mieć drobny problem z pozyskaniem podstawowego składnika ale przecież zawsze znajdzie się rada – jakiś pobliski rynsztok, czy coś równie fajnego. 

www.lisak.net.pl

Jeśli jednak, z jakichkolwiek przyczyn proszek, korzeń, woda, wóda i zębodłub zawiodą, wtedy drogie Panie Małżonki, jedno tylko wyjście pozostaje:
„..jak tylko się spostrzeże, że który ząb zaczyna próchnieć trzeba go wyrwać, ten sposób jest lepszy, plombowanie metalem, który ciągle wypada i sprawia nadzwyczajne boleści, za najmniejszem dojściem powietrza i nieuchronni od złego odoru.”

www.americanstory.si.edu

 

„.. Można także wypiłować część spróchniałą, jeżeli się znajduje przy brzegu; gdyż trzeba używać wszelkich zaradczych sposobów, nim zezwolimy na wyjęcie nawet niewidzialnego zęba” – pamiętajmy więc, nawet to, co niewidzialne chronić należy.

Niektórzy dziewiętnastowieczni zwolennicy nowinek techniczno-higienicznych proponowali nieśmiało, stosowanie szczoteczek do zębów, jednak Autor najwyraźniej ma te szczoteczki oraz ich zwolenników w głębokim poważaniu, bo nawet słówkiem o nich nie wspomniał.


 
www.lisak.net.pl
 

W każdym razie, jak wynika z literatury dawniejszej, damie wypadało mieć „ząbki jak perełki”. 

 Daily.Mail.

Zaś Coco Chanel mawiała, iż " Kobieta potrzebuje niezliczonych sznurów pereł".